29.09.2017

TROPICAL DISCOTHEQUE

KONDI BAND (SIERRA LEONE/USA)

Transowe i energetyczne połączenie elementów techno z tradycyjną muzyką ze Sierra Leone. To kraj dwóch artystów tworzących Kondi Band: Boimy Tuckera (DJ Chief Boima), który urodził się w USA i jest dzieckiem imigrantów ze Sierra Leone oraz Soriego Kondi ze stolicy kraju Freetown, niewidomego śpiewaka i ulicznego wirtuoza mbiry, nazywanej tam właśnie „kondi”.

Choć zespół istnieje od niedawna, to jego historia rozpoczęła się w 2007 roku, kiedy to Tucker odkrył w internecie twórczość Soriego Kondi. Utwór „Without Money, No Family” niezwykle go poruszył. Tucker zaczął od zremiksowania oryginału, jednak później jego celem stało się spotkanie z Kondim i stworzenie wspólnego projektu.
Boima Tucker dorastał w afrykańskiej społeczności w Milwaukee, a muzyki z ojczystego kontynentu słuchał podczas rodzinnych spotkań. Jednak na fascynację czas przyszedł później. Tucker pracował jako DJ w barze prowadzonym przez Senegalczyków z Paryża, a spotykali się tam przedstawiciele wielu afrykańskich nacji. Wtedy uświadomił sobie jak ważnym czynnikiem spajającym tych ludzi jest ich ojczysta muzyka oraz, że nie ma dla niej granic – wędrowała m.in. z Senegalu na Kubę, z Kuby z powrotem do Konga, stamtąd do Kolumbii i tak w kółko. Kolejnym ułatwieniem w tym nieustannym obiegu stał się oczywiście internet.

Sorie Kondi był dobrze znany mieszkańcom Freetown, którzy mogli słuchać jego muzyki na ulicach tego miasta. Znalazł się tam w trakcie krwawej wojny domowej w latach 90., w której to wojnie życie stracili jego rodzice. Od tamtej pory mieszkał z rodziną w slumsach Freetown, na życie zarabiając graniem. Pogłoski o jego talencie rozchodziły się bardzo szybko, w internecie zaczęły się pojawiać jego nagrania, a w 2010 roku zainteresowało się nim nawet radio BBC, które nazwało artystę „Steviem Wonderem ze Sierra Leone”. I tą okrężną drogą, poprzez internet odnalazł go właśnie Boima Tucker.
Obaj artyści spotkali się aby nagrać wspólny materiał dopiero po kilku latach, w roku 2012 udało się sprowadzić Kondiego do Stanów Zjednoczonych. Artyści stworzyli wówczas EP „Belle Wahallah”, której rozszerzeniem jest wydany w tym roku album „Salone”. Wypełnia go mieszanka globalnych brzmień, muzyki klubowej, transowych rytmów i śpiewu oraz tradycyjnych dźwięków mbiry ze Sierra Leone.

Kondi Band to nie tylko współpraca dwóch generacji muzyków. To także odkrywanie na nowo swoich korzeni, przenikanie się kultur i świadectwo globalizacji, która kreuje nową muzykę afrykańską.

0:00 / 0:00

BABA ZULA (TURCJA)

Spadkobiercy tradycji tureckiej muzyki psychodelicznej lat 60. i 70., w ubiegłym roku świętowali swoje 20-lecie.

Zespół powstał w 1996 roku z inicjatywy Murata Ertela, Leventa Akmana i Emre Onela, artystów związanych ze stambulską sceną alternatywną. Z czasem Baba Zula stała się jedną z jej wizytówek. Jako podstawę swojego brzmienia przyjęli łączenie tradycyjnych tureckich instrumentów (sazu, darabuki, lutni ud) z wpływami psychodelicznej elektroniki, reggae i dubu. W ich muzyce pojawiają się zarówno mistyczne wątki sufickie, taneczne melodie tureckich Romów, szamańska muzyka z czasów przedislamskich, jak i pieśni anatolijskich aszyków – wszystko to podane w dość halucynogennym sosie. Sami artyści określają ją często jako „stambulską psychodelię” lub „orientalny dub”. Ale tak naprawdę w przypadku Baba Zuli klasyfikowanie jest sprawą drugorzędną – są barwnym i niepowtarzalnym zjawiskiem nie tylko na skalę swojego kraju. Ich koncerty to specyficzne performance’y, często z udziałem tancerek, elementów teatru, z oryginalnymi kostiumami i klimatycznymi wizualami.

Światową sławę przyniósł zespołowi udział w filmie Fatiha Akina „Crossing the Bridge: The Sound of Istanbul” z 2005 roku, będącym portretem różnorodnej sceny muzycznej Stambułu. Jednak nie było to ich pierwsze spotkanie ze światem kina, w swoim dorobku mieli już wcześniej kilka ścieżek dźwiękowych do tureckich filmów, w reżyserii m.in. Dervişa Zaima i Ahmeta Çadirci. Komponowali również muzykę do sztuk teatralnych.

Baba Zula sięga do różnych gatunków muzycznych, nie boi się też współpracy z artystami z różnych muzycznych światów. Nagrywali z nimi m.in. Alexander Hacke z Einsturzende Neubauten, Dr. Das z Asian Dub Foundation, Jaki Liebezeit z grupy Can, zafascynowana bałkańską muzyką Kanadyjka Brenna MacCrimmon czy pierwsza turecka operowa diwa, Semiha Berksoy. Współpracowali też ze znanymi muzykami tureckimi, m.in. klarnecistami Hüsnü Şenlendiricim i Selimem Seslerem. Do tej pory wydali dziewięć albumów, z których ostatni „XX” jest podsumowaniem dwudziestoletniej działalności zespołu. Przez ten czas jego skład zmieniał się kilkukrotnie, obecnie oprócz Murata Ertela i Leventa Akmana w zespole występują również Periklis Tsoukalas (elektryczny oud, śpiew, syntezatory), Melike Şahin (śpiew) oraz Özgür Çakırlar (instrumenty perkusyjne).

Muzyka Baba Zula przenosi klimat tureckiej psychodelii we współczesne nam czasy, a jak podkreśla Murat Ertel, ich muzyka to dźwiękowa mozaika XXI-wiecznego Stambułu.

0:00 / 0:00

MERIDIAN BROTHERS (KOLUMBIA)

Ekscentryczny kolektyw z Bogoty, dowodzony przez multiinstrumentalistę i kompozytora Eblisa Álvareza.

Meridian Brothers to artyści, którzy rewolucjonizują południowoamerykańskie i tropikalne rytmy: cumbię, salsę, vallenato czy merengue, grając je w prawdziwie surrealistycznym klimacie. Początki zespołu to rok 1998 i muzyczne eksperymenty Álvareza, wówczas poszukującego alternatywnych form grania na instrumentach i łączenia tego z elektroniką. Z biegiem lat projekt solowy przekształcił się w zespół, do którego dołączyli Maria Valencia (saksofon, klarnet, instrumenty perkusyjne, syntezator), Damian Ponce (perkusja), Cesar Quevedo (bas) i Alejandro Forero (elektronika, syntezator).
Ich znakiem szczególnym jest brzmienie rozstrojonych i rozedrganych syntezatorów, ale używają też bardziej „tradycyjnych” instrumentów: gitar, klarnetu, saksofonu. Swoją muzykę nazywają często „cumbia atonal”. Oprócz nawiązań do południowoamerykańskiego folkloru można w niej odnaleźć ślady minimal music, noise’u, techno, czy psychodelicznego electro - wszystko to traktowane z dużym przymrużeniem oka. Każdy z albumów zespołu to eksperymentalna muzyczna podróż w tropiki rodem z abstrakcyjnego snu. Na swojej ostatniej płycie „Los Suicidas” (2015) zainspirowali się twórczością kolumbijskiego kompozytora Jaime Llano Gonzáleza, grającego m.in. tradycyjne melodie i rytmy na organach Hammonda. Na poprzednich (m.in. „Desesperanza”, „Salvadora Robot”) mistrzowsko dekonstruowali muzykę latynoską, używając zarówno estetyki lat 60-tych i 70-tych jak i nowoczesnych, postmodernistycznych brzmień syntezatorowych.

Eblis Álvarez jest jedną z czołowych postaci dla sceny muzyki eksperymentalnej w Kolumbii, tworzy również współczesną muzykę kameralną. Inspiracji poszukiwał nie tylko w Ameryce Południowej, studiował przez kilka lat w Duńskim Instytucie Muzyki Elektronicznej na Królewskiej Akademii Muzycznej w Kopenhadze. Do Bogoty wrócił w 2008 roku. Álvarez to artysta bardzo wszechstronny i aktywny, a swoje muzyczne idee realizuje w wielu kolumbijskich zespołach, m.in. Chúpame El Dedo, Los Pirañas i Romperayo. Meridian Brothers to jego główny projekt, najpełniej ukazujący inspiracje i wyobraźnię tego muzyka.

0:00 / 0:00

DJ EMILE OMAR FRANCJA

W piątkową noc, dla spragnionych nowoczesnej muzyki klubowej z tropikalnym klimatem, zagra francuski DJ Emile Omar. Jego mixy znają dobrze słuchacze popularnego alternatywnego Radia Nova z Paryża oraz bywalcy francuskich klubów. Wydaje również składanki (m.in. „Antilles Chéries” i „Brassens: échos d’aujourd hui”) i produkuje płyty różnych artystów we własnej wytwórni Fanon Records. Emile Omar zaprasza na „Tropical Discoteq” – retro podróż w lata 70-te i 80-te z Afryki na francuskojęzyczne Karaiby.

0:00 / 0:00