Artyści

SOFIANE SAIDI & MAZALDA (Algieria)

Nazywany „księciem Raï 2.0” Sofiane Saidi wraz z znakomitym zespołem Mazalda prezentują postmodernistyczną wizję elektro Maghrebu. Analogowe syntezatory, elektryczny saz i saksofony oraz hipnotyzujący wokal Saidiego tworzą nową jakość w pochodzącej z Algierii muzyce raï.

Raï, niegdyś muzyka robotników portowego Oranu, w latach 80-tych rozkwitła i królowała na dyskotekowych parkietach algierskiej diaspory we Francji. Jej początki sięgają I połowy XX wieku i pieśni zendanis, pierwszych oryginalnych algierskich „protest songów”. Ubodzy pracownicy portów i nadmorskich fabryk zawierali w nich skargi na ciężkie warunki życia, rosnącą przestępczość i kolonialne opresje. Samo słowo „raï” w algierskim arabskim oznacza „opinię” i pojawiało się często w tekstach zendanis. Nowy gatunek wchłaniał w siebie prawie wszystkie muzyczne elementy, które pojawiały się w ówczesnym wielokulturowym Oranie: marokańską gnawę, motywy arabo-andaluzyjskie, flamenco, rytmy i instrumenty Beduinów czy francuskie piosenki kabaretowe. Tak zresztą dzieje się do dziś, a największa świetność raï przypadła na wspomniane lata 80-te i 90-te dzięki ekspansji instrumentów elektronicznych. Wtedy właśnie swoje kariery rozwijali Khaled, Rachid Taha i Faudel.

Sofiane Saidi dorastał w Sidi Bel Abbès niedaleko Oranu, słuchał muzyki lokalnych wykonawców raï, występujących na weselach w muzycznych klubach. Sam zaczał w nich śpiewać jako 15-latek. W latach 90-tych jak wielu Algierczyków wyemigrował do Francji, gdzie zaczął wędrówkę pomiędzy różnymi muzycznymi światami, współpracował m.in. z hiphopowym zespołem Tukuleur, Natachą Atlas, dj-ami z Acid Arab i legendami raï ze swojego rodzinnego miasta, grupą Raïna Raï. W 2015 wydał swój pierwszy solowy album „Mordjane”, a trzy lata później nagrał wraz z zespołem Mazalda owacyjnie przyjętą płytę „El Ndjoum”.

Saidi fascynująco bawi się stylistyką raï, czerpiąc pełnymi garściami z funka, rocka, muzyki elektronicznej i disco. Udało mu się przy tym uchwycić ducha energii i świeżości raï z lat świetności tego gatunku. Przede wszystkim to fascynujący wokalista i charyzmatyczny frontman, stworzony do bycia na scenie. Mazalda, sekstet z Lyonu, to muzycy zafascynowani raï, fani beduińskich rytmów i dźwięków gasbah oraz psychodelicznych syntezatorowych barw. Wraz z Sofianem Saidim przenoszą widza w świat najlepszej wersji XXI-wiecznego, nowoczesnego raï.

SONA JOBARTEH (Gambia)

Pierwsza kobieta w Afryce, która postanowiła przełamać męską dominację w tradycji gry na harfie kora – instrumencie zachodnioafrykańskich Griotów. Urodzona w Londynie, swój czas dzieliła między Wielką Brytanię, a kraj ojca – Gambię. W dawny repertuar i historię kory zgodnie z tradycją wprowadzili ją mężczyźni - starszy brat, a następnie ojciec. Sona miała wówczas cztery lata, a rok później wraz z bratem pierwszy raz wystąpiła publicznie w London’s Jazz Café. Później uczyła się kompozycji, gry na fortepianie, wiolonczeli, klawesynie i harfie, uczęszczała do Purcell School of Music i Royal College of Music w Londynie. Jako nastolatka dołączyła do zespołu swojego brata Tunde Jegede „ACM Ensemble”, z którym miała okazję koncertować na świecie przez kilka lat i współpracować z takimi artystami jak Oumou Sangaré, Kasse Mady Diabaté czy Toumani Diabaté. Wraz z ojcem zgłębiała później ogromny repertuar muzyki Mandingów i postanowiła skupić się na karierze solowej.

Sona pochodzi z jednej z najważniejszych rodzin Griotów, w której grano na korze od kilkuset lat. Słynnym wirtuozem tego instrumentu był jej dziadek Amadu Bansang Jobarteh, a jej kuzynem jest znany i ceniony współcześnie Toumani Diabaté. Kultura Griotów dziś kojarzona jest przede wszystkim z Mali, w którym wciąż silnie zaznacza się w codziennym życiu muzycznym. Jednak gambijscy muzycy również mają w nią ogromny wkład, to z tego kraju pochodził m.in. legendarny muzyk Balafasé Kouyate, nadworny griot słynnego przywódcy Mandingów, Sundiaty Keity. Obecna sytuacja tej muzyki w Gambii boryka się z problemami, ale podejmowane są próby ukorzenienia jej na nowo. Między innymi w tym celu Sona Jobarteh wraz z ojcem założyła w Gambii szkołę, w której dzieci uczą się muzyki i kultury dawnego imperium Mandingów.

Dziś Sona jest wszechstronnie wykształconą muzycznie instrumentalistką, wokalistką, kompozytorką i producentką. Jej solowa kariera nabrała tempa w 2011 roku po wydaniu albumu „Fasiya” („Dziedzictwo”). Często nagrywa i komponuje muzykę do filmów, m.in. „Motherland” (reż. Owen Alik Shahadah), „Mandela: Long Walk to Freedom” (reż. Justin Chadwick). Podkreśla znaczenie podtrzymywania tradycji, ale w zmodernizowany sposób, pasujący do współczesnego społeczeństwa, czego sama jest najlepszym przykładem. Kilkukrotnie koncertowała w Polsce, a w 2015 była kuratorką muzyczną wrocławskiego Brave Festival.

TONY ALLEN (Nigeria)

Jeden z najbardziej rozpoznawalnych artystów na scenie world music, legendarny perkusista, niekwestionowany król nowoczesnego afrykańskiego rytmu, współtwórca afrobeatu i afrofunku. Brian Eno nazwał go „prawdopodobnie najlepszym perkusistą wszechczasów”.

Tony Oladipo Allen (ur. 1940 w Lagos) jest muzycznym samoukiem, perkusję odkrył stosunkowo późno, mając 18 lat. Pracował wówczas w jednej z nigeryjskich rozgłośni radiowych jako inżynier dźwięku. Przełom lat 50-tych i 60-tych to gwałtowny rozwój metropolii Lagos, a wraz z nim wybuch nowych stylów muzycznych, m.in. jazzu i highlife’u. Coraz mocniej przewijały się w nich wpływy afrykańskie i to między innymi te procesy złożyły się na późniejsze powstanie afrobeatu. Allen był wówczas mocno osłuchany z muzyką Jùjú, popularnym gatunkiem wyrosłym na gruncie tradycyjnej, perkusyjnej muzyki Yoruba. Fascynował się również grą innowatora z Ghany, Guya Warrena, który łączył plemienne brzmienia bębnów z bopem. Pierwszym zespołem Allena była grupa highlife Cool Cats, prowadzona przez legendarnego trębacza Victora Olaiyę. Później udzielał się też m.in. w zespołach Nigerian Messengers i Melody Makers.

Kamieniem milowym w karierze Allena i w historii nowoczesnej muzyki afrykańskiej stał się rok 1964. Wtedy to artysta rozpoczął stałą współpracę z Felą Kutim – początkowo jako zespół highlife Koola Lobitos. W 1969 roku Fela przemianował swoją grupę na Africa ’70 i stworzył nowy muzyczny styl oparty na pomysłach jazzowych i funkowych ze Stanów Zjednoczonych. Podporą i współtwórcą tego stylu stał się właśnie Tony Allen – ramię w ramię z Felą stworzyli afrobeat i zrewolucjonizowali muzyczny obraz Afryki lat 70-tych. Nagrali razem ponad kilkadziesiąt albumów, zarówno jako zespół Feli Kutiego, jak też jako solowe projekty Allena. W latach 80-tych artysta poszedł jeszcze dalej – na gruncie afrobeatu stworzył hybrydę z elementami elektroniki, rapu, dubu i r’n’b, którą nazwano afrofunkiem. To także album „No Discrimination” (1980), jeden z najlepszych w historii muzyki afrykańskiej.

Lista artystów z którymi nagrywał i występował Allen jest imponująca i przede wszystkim różnorodna. Stał się też ikoną dla wielu „zachodnich” muzyków, którzy zapraszali go do współpracy. To m.in. Charlotte Gainsbourg, Air, Sébastien Tellier, Jarvis Cocker i Damon Albarn, który wspólnie z Blur oddał mu hołd w utworze „Music is My Radar” śpiewając „Tony Allen got me dancing”. W 2006 roku Allen wraz z Albarnem, Paulem Simononem i Simonem Tongo utworzyli supergrupę „The Goods, The Bad and The Queen”. 79-cioletni dziś bębniarz wciąż jest wymieniany w czołówce najlepszych perkusistów świata. Nie ustaje też w muzycznych poszukiwaniach – swój ostatni album, „Tomorrow Comes The Harvest” (2018) nagrał z ikoną Detroit techno, Jeffem Millsem.

DIEGO EL CIGALA (Hiszpania)

Słynny śpiewak flamenco, trzykrotny zdobywca Grammy, z madryckich klubów flamenco trafił na największe światowe sceny.

Urodził się w artystycznej rodzinie hiszpańskich Romów jako Ramón Jiménez Salazar. Umuzykalnieni rodzice przekazali mu pasję do sztuki flamenco i już w wieku 12 lat Diego osiągnął swoje pierwsze sukcesy w tej dziedzinie – wygrał w Madrycie konkurs dla młodych śpiewaków i telewizyjne talent-show „Gente Joven”. Jak wielu innych wokalistów, śpiewał jednak na ulicy i w klubach flamenco, tzw. peñas i tablaos. Posiadał świetne wyczucie rytmu, co zaprowadziło go początkowo do chórków tanecznych sław, takich jak Mario Maya, Farruco, El Güito, Manuela Carrasco, Cristóbal Reyes, Carmen Cortés. Akompaniował też najlepszym gitarzystom, występował i nagrywał m.in. z Paco de Lucią, Tomatito i Vicente Amigo.

W 1994 roku rozpoczął karierę solową, w której wspomagał go gitarzysta Antón Jiménez. Trzy lata później ukazał się jego pierwszy album „Undebel”, na którym oprócz Jiméneza pojawili się David Amaya, Paquete i Tomatito. Jedna z kolejnych płyt El Cigali, „Corren tiempos de alegria” została nagrana z kilkoma jazzowymi muzykami, których można było podziwiać w słynnym filmie Fernando Trueby „Calle 54”. Wśród nich był 85-cio letni wówczas legendarny kubański pianista Bebo Valdés. W 2003 roku artyści stworzyli wspólnie album „Lágrimas Negras”, który stał się dużym przełomem w karierze El Cigali i uzyskał wiele nagród i nominacji, m.in. Grammy i Latin Grammy. Po tym wielkim sukcesie artysta zapragnął powrócić do flamenco i nagrał wraz z plejadą gwiazd nagrodzony Latin Grammy krążek poświęcony Picassowi – „Picasso en mis ojos” (2005). W kolejnych latach znów postanowił sięgnąć do innych tradycji muzycznych latynoskiego świata, eksplorował bolera, coplas, tango i salsę, która znalazła się na jego ostatniej płycie „Indestructible” (2016).

Dziś Diego El Cigala to nie tylko flamenco puro i cante jondo – sięganie do różnych stylów stało się jego znakiem rozpoznawczym i zapewniło mu uznanie fanów na całym świecie.

FLAVIA COELHO (Brazylia)

Współczesna nomadka, czuje się jak w domu wszędzie tam, gdzie jej muzyka jest pozytywnie przyjmowana.

Urodzona w 1980 roku Flavia dorastała w favelach Rio de Janeiro. W tym niełatwym świecie towarzyszyła jej różnorodna muzyka: od samby, pagode i bossa novy do reggae, soulu czy funka. Być może dlatego różnorodność i mieszanie gatunków są do dzisiaj jej znakiem rozpoznawczym. Jako nastolatka śpiewała w barach przy Copacabanie, później spróbowała swoich sił w Europie, w 2006 roku osiadła na stałe w Paryżu. Wielkim zwrotem w jej muzycznej karierze było spotkanie z producentem Victorem-Attilą Vaghiem, który umożliwił jej nagranie debiutanckiego albumu „Bossa Muffin” (2011). Elementy reggae, które uwielbiała od dziecka, połączyła na płycie z afrykańskimi stylami i rytmami, których uczyła się pod okiem kameruńskiego basisty i gitarzysty Pierre’a Bika Bika. Kolejnym krokiem był album „Mundo Meu”, na którym młodej artystce towarzyszyli wokalista Patrice Bart-Williams z Sierra Leone oraz sam Tony Allen.

Jej muzyka ma w sobie witalność samby, radość forró, bezczelność hip-hopu, pozytywną wibrację reggae i liryczne echa bossa novy. Choć na scenie artystka jest prawdziwym wulkanem energii, to potrafi pokazać również swoje spokojniejszą i melancholijną stronę – słynne saudade. Widać ją przede wszystkim w słodko-gorzkich tekstach nawiązujących do życia w faveli i emocjonalnych osobistych wspomnień. Flavia porusza również wątek siły i mądrości kobiet – w jej piosenkach są one często ostoją i wiecznym gwarantem ciągłości świata. Jednak przede wszystkim muzyka Flavii to pozytywna energia i wielobarwny konglomerat wątków, stylów i tematów.

Świetnie przyjęte płyty Flavii, a szczególnie najnowsza, „Sonho real” (2016) zapewniły jej uznanie m.in. recenzentów Guardiana, ale także w ojczyźnie – do wspólnego występu zaprosił ją sam Gilberto Gil.

KROKE I URNA CHAHAR – TUGCHI (Polska/Mongolia)

Muzyczne spotkanie tria Kroke z niezwykłą mongolską wokalistką Urną Chahar-Tugchi. Z artystami z Kroke Urna przyjaźni się od wielu lat, a jednym z owoców tej znajomości jest wydana w 2018 roku wspólna płyta „Ser” („Przebudzenie”).

Urna pochodzi z tradycyjnej rodziny pasterzy ze stepów Ordos w Mongolii Wewnętrznej. Talent muzyczny rozwinęła podczas nauki gry na cymbałach yangqin – namówił ją do tego jeden z profesorów Konserwatorium Muzycznego w Szanghaju, który usłyszał młodą artystkę podczas wakacji w Hohhot (stolica Mongolii Wewnętrznej). Urna zdecydowała o przeprowadzce do Szanghaju w wieku 18 lat, jednak tam porzuciła instrument na rzecz rozwijania możliwości swojego wyjątkowego głosu. Wspomina, że jedna z nauczycielek nagrywała wówczas tradycyjne pieśni w jej wykonaniu i to zachęciło ją do dalszego śpiewania.

Śpiew Urny to przeżycie prawie teatralne, przywołujące obcowanie z naturą, świat mongolskich baśni, legend i filozofii. Niektórzy przyrównują go nawet do ceremonii religijnej. Natomiast mieszkańcy Ordos nazywają często swój region „Morzem Pieśni”. W kompozycjach i tekstach Urna przekazuje ducha Mongolii i klimat nomadycznego życia w stepie, a swoimi swobodnymi improwizacjami wyznacza nowe kierunki w muzyce własnych korzeni. Wiele wykonywanych przez Urnę melodii pochodzi także z repertuaru jej ukochanej babci, której obiecała dbać o swoją kulturową tożsamość.

Trio Kroke obecne jest na światowej scenie od ponad 25 lat, początkowo koncentrowało się na muzyce klezmerskiej, obecnie czerpie inspiracje z muzyki etnicznej różnych kultur. To laureaci wielu prestiżowych nagród i wyróżnień (m.in. nagrody Niemieckiej Krytyki Muzycznej), ich płyty znalazły się w czołówce World Music Charts Europe, a oni sami występowali na największych europejskich festiwalach. Współpracowali z takimi sławami jak: Steven Spielberg, Peter Gabriel, Nigel Kennedy, a także z Krzysztofem Herdzinem, Edytą Geppert, Anna Marią Jopek i Mają Sikorowską.

Z muzykami Kroke Urna przyjaźni się od wielu lat, początkowo współpracowała z Jerzym Bawołem, z którym koncertowała w Azji i w Europie z międzynarodowym projektem URNA & Friends. W 2012 roku wraz z całym triem Kroke nagrała trzy kompozycje, które znalazły się na albumie Portrait [Network Medien 2012]. Latem i jesienią 2012 r. już oficjalnie jako URNA & Kroke wystąpili na prestiżowym Schlezwig – Holstein Musik Festival oraz w Lipsku, Dreźnie i Berlinie.

RABIH ABOU KHALIL (Liban)

Libański wirtuoz lutni oud i kompozytor, przez prawie 40 lat swojej kariery wypracował własny, charakterystyczny idiom brzmieniowy.

Rabih Abou Khalil był jednym z pierwszych artystów, którzy dokonali syntezy muzyki arabskiej z jazzem i elementami zachodniej klasyki. Na jego otwartość wpłynęła atmosfera rodzinnego miasta – tolerancyjnego i kosmopolitycznego Bejrutu lat 60-tych i 70-tych. Od 1978 roku mieszka i tworzy w Europie, wydał ponad 20 znakomicie przyjętych albumów, które nagrywał z artystami z różnych muzycznych światów.

Wielokulturowość nie jest dla niego jedynie ideą – postrzega ją jako środek do kreacji muzyki wymykającej się definicjom i odkrywającej nowe emocjonalnie treści.

GISELA JOAO (Portugalia)

Młoda gwiazda fado, o której mówi się w Portugalii jako o „odpowiedzi XXI wieku na Amalię Rodrigues”.

Jej solowy debiut z 2013 roku, „Gisela João”, błyskawicznie zyskał status platynowego. Łączy klasyczny styl największych gwiazd fado ze współczesnymi tematami i kierunkami. Jednym z jej artystycznych celów jest pokazywanie piękna fado różnorodnej publiczności, także tej, która sama nie sięgnęła by po tę muzykę.

Gisela nie stroni też od innych gatunków: występowała gościnnie m.in. z Joss Stone, Nicolasem Jaarem czy grupą Snarky Puppy.

KEZIAH JONES (Nigeria)

Olufemi Sanyaolu urodził się w Nigerii, uczęszczał do szkoły w Wielkiej Brytanii, tworzył przez wiele lat między Londynem, a Paryżem.

Został odkryty, kiedy zarabiał na życie graniem w paryskim metrze. Swój styl nazywa "Blufunk" – to mieszanka afrykańskich wpływów, bluesa i funkowych rytmów. Ten termin pojawił się w tytule debiutanckiego album Jonesa z 1992 roku, „Blufunk Is a Fact”, z którego pochodzi wielki przebój artysty – „Rhytm Is Love”.

Jest muzycznym samoukiem i multiinstrumentalistą, ale jego ulubionym instrumentem jest gitara, na której gra w charakterystycznym dla siebie stylu.

PAT THOMAS & KWASHIBU AREA BAND (Ghana)

Na scenie od lat 70-tych, legenda ghanijskiej muzyki highlife Pat Thomas powrócił po dekadzie milczenia w 2015 roku.

W swojej karierze współtworzył najważniejsze formacje highlife, afrobeatu i afrofunka: występował z Ebo Taylorem i jego zespołem The Blue Monks, Tonym Allenem, grupami Broadway Dance Band, Stargazers, Marijata czy Uhuru Dance Band. Nazwany w 1978 roku “The Golden Voice of Africa”, dziś wciąż porywa swoim talentem i charyzmą, koncertując na całym świecie z młodym zespołem The Kwashibu Area Band.

Projekt „HIZBUT JÁMM”

Projekt Hizbut Jámm jest poświęcony transowym kulturom i praktykom Zachodniej Afryki. To także sięgnięcie do psychodelicznych wpływów w muzyce lat 70-tych z tego obszaru – zespołów z Togo, Beninu czy Nigerii. Muzycy biorący udział w projekcie są również głęboko osadzeni w tradycjach tamtejszej muzyki źródeł. Mistyczne teksty, mówiące o silnej odpowiedzialności człowieka za swój los i los świata korespondują z jednostajnym rytmem, dynamiką i zmieniającymi się barwami instrumentów. Pozwala to w pełni wtopić się w ich przesłanie. Instrumentarium jest połączeniem tradycji i współczesności – obok balafonu i ngoni wybrzmiewają gitary, a obok bębna ramowego perkusja.

Hizbut Jámm tworzą Raphael Rogiński, Mamadou Ba, Noums Balani Dembele i Paweł Szpura. Polscy muzycy znani są ze sceny eksperymentalnej, razem tworzą zespoły m.in. Cukunft i Vovoka, są również kreatorami wielu projektów z pogranicza różnych stylistyk. Mamadou Ba to aktor, muzyk, dramaturg i performer z Senegalu, członek międzynarodowej grupy artystycznej LaFabriks. W takim triu występowali już kilkukrotnie. Tym razem dołączy do nich Noums Balani Dembele, młody utalentowany harfista i balafonista z Burkina Faso.

Jerz Igor (Polska)

To projekt muzyczny czołowych przedstawicieli warszawskiej sceny muzyki alternatywnej Jerzego Rogiewicza i Igora Nikiforowa – muzyczny duet znany z niezliczonej liczby zespołów. Wymienimy tylko te na literę P: Paula i Karol, Profesjonalizm, Pink Freud czy Polonezy Marcina Maseckiego. O swoim projekcie mówią tak: „naszym marzeniem było nagranie płyty dla dzieci, która traktowałaby małych odbiorców poważnie, brzmiącej bogato, nagranej wyłącznie na prawdziwych instrumentach. Takiej, której z radością słuchalibyśmy razem z dziećmi”.

W 2014 r. premierę miał pełnowymiarowy album „Mała Płyta” (Lado ABC) wypełniony kołysankami dla dzieci. Duet nagrał większość partii instrumentalnych i wokalnych, a także zgromadził Małą Orkiestrę Jerza Igora, zapraszając do współpracy wybitnych muzycznych gości. Stylistyczny rozmach tej domowej superprodukcji obejmuje zarówno eteryczne gitarowe ballady, blask orkiestr lat 60., jak i syntezatorową nostalgię dziecięcych lat 80.

W 2016 r. powstał najnowszy album „Jerz Igor Zimą”. Płyta zawiera 10 piosenek, do jednej z nich słuchacz będzie mógł wymyślić sobie sam melodię. Autorami tekstów są Natalia Fiedorczuk, Joanna Halszka Sokołowska, Antonina Stasiuk oraz Grzegorz Uzdański. Malownicze, a kalejdoskopowe aranżacje wykonuje Orkiestra Jerza Igora.

Podczas koncertów można rozmawiać i biegać.